zabytek

Historia zabytkowego zespołu zakładu przemysłowego w Maleńcu nierozerwalnie wiąże się z rozwojem górnictwa i hutnictwa rud żelaza na terenie Zagłębia Staropolskiego, stanowiącego do początków XX wieku jeden z najważniejszych na ziemiach polskich obszarów skoncentrowanej działalności przemysłowej. Region ten opisywano, jako tereny leżące „[…] między Wisłą od wschodu, Pilicą od północy i zachodu, na południe aż do miasta Włoszczowy, Jędrzejowa i Pińczowa i do ujścia Nidy do Wisły pod Nowym Miastem Korczynem, […]”. Jednak najważniejsze znaczenie dla tego terenu posiadały rzeki Kamienna, Bobrza i Czarna, wyznaczające granice trzech wielkich regionów przemysłowych Zagłębia Staropolskiego, znanych jako Dolina Kamiennej, Dorzecze Bobrzy oraz Dolina Czarnej. Obszar tej ostatniej obejmował ziemie leżące w dorzeczu rzeki Czarnej, stanowiącej prawobrzeżny dopływ Pilicy, zasilanej wodami mniejszych cieków wodnych takich jak: Barbarka, Krasna, Czarna Taraska i Plebanka. W granicach tego obszaru znalazły się tereny i ośrodki stanowiące zaplecze surowcowe dla miejscowych kopalń, fabryk i warsztatów metalurgicznych. Niektóre z nich dały początek wielkim kompleksom hutniczo-górniczym, wokół których koncentrowała się działalność przemysłowa oraz procesy urbanizacyjne. Ich trwanie i rozwój wyznaczały cykle koniunkturalne, kształtujące krajowy rynek produktów żelaznych, ale także aktualna sytuacja polityczna i społeczna regionu. W przeszłości rozwój metalurgii na terenie Doliny Czarnej związany był z przemysłową i gospodarczą działalnością poszczególnych rodów szlacheckich i ziemiańskich, inwestujących posiadane kapitały w budowę i rozwój prywatnych ośrodków hutniczo-górniczych. W 1854 roku ciąg ośrodków metalurgicznych leżących na obszarze Doliny Czarnej obejmował warsztaty i zakłady funkcjonujące w: Niekłaniu Wielkim i Niekłaniu Małym (fryszerka, wielkie piece), Węglowie (fryszerka, wielki piec), Janowie (fryszerka, kuźnica), Małachowie (fryszerka), Nieborowie (walcownia żelaza), Czarnej (fabryka żelaza, kuźnica i wielki piec), Sielpi Wielkiej (pudlingarnia), Kuźnicy (wielki piec), Ruskim Brodzie (wielki piec), Januchcie (wielki piec), Furmanowie (wielki piec), Zdunowie (wielki piec), Stąporkowie (wielki piec), Duraczowie (kuźnica), Błotnicy (kuźnica), Wąsoszy (kuźnica), Piaskach (kuźnica), Szatnej Wsi (kuźnica), Skórnicach (wielki piec), Kołońcu (kuźnica), Franciszku (kuźnica), Starzechowicach (kuźnica), Pląskowicach (wielki piec, fryszerka) oraz warsztaty i fabryki leżące w dobrach Ruda Maleniecka, tj. w Kawęczynie, Maleńcu, Cieklińsku i Rudzie.
Ośrodki przemysłowe na terenie Zagłębia Staropolskiego (1885 r.)
Źródło: J. Wójcicka, Mapa poglądowa Królestwa Polskigo, Warszawa 1885.
W I połowie XIX wieku jeden z najważniejszych staropolskich ośrodków metalurgicznych funkcjonował w dobrach Ruda Maleniecka. Jego początki związane są z postacią kasztelana łukowskiego Jacka Jezierskiego, który w 1782 roku za sumę pół miliona złotych zakupił rozległe dobra ziemskie składające się m.in. ze wsi Dęba, Grębenice i Maleniec. W tej ostatniej osadzie wybudował kompleks kilkunastu warsztatów metalurgicznych, obejmujący 8 fryszerek z młotami poruszanymi wodą „po dwa koła do każdego komina”, tartak o kilku piłach z „przydatną maszyną do świdrowania dziur w kołach” oraz „machiny do dźwigania w górę ciężarów i wyrywania drzew z korzenia”. W następnych latach kasztelan stał się właścicielem kopalni rudy żelaza w Miedzierzy, zespołu wielkopiecowego w Kawęczynie oraz założonej przez niego wytwórni kos w Świnkowie. W 1800 roku dobra Ruda Maleniecka zakupił od Jezierskiego książę niemiecki Jerzy Karol von Hessen Darmstadt, który pozostawał ich właścicielem do lat 20-tych XIX wieku. Miejscowe fabryki żelaza oddane zostały w dzierżawę prywatnym przedsiębiorcom. Zły zarząd nad dobrami spowodował ich ogromne zadłużenie. W 1825 roku zorganizowana została ich publiczna licytacja, w trakcie której większość majątku przejął w dzierżawę Stanisław Bogusławski. Wśród dzierżawców wyjątkową pozycję posiadał także Samuel Przednówek, kupiec z Końskich. Eksploatował on młynek i browar pod Maleńcem, fabrykę kos i pił w Świnkowie oraz „piec stalowy” w Maleńcu. Po 1827 roku maleniecką fabrykę żelaza przejęła Temerla Sonnenberg, wdowa po najbogatszym Żydzie Królestwa Polskiego Berku Szmulu Sonnenbergu. Zmarła jednak w 1830 roku, kilka miesięcy po śmierci księcia Jerzego Karola von Hessen Darmstadt. W początkach lat 30-tych XIX wieku miejscowe fabryki żelaza stały się przedmiotem zainteresowania ze strony Tadeusza Szymona Bocheńskiego, byłego oficera Pułku Artylerii Konnej Księstwa Warszawskiego i urzędnika administracji Królestwa Polskiego. W 1833 roku zawarł on umowę z Bankiem Polskim, w której postanowiono, iż wykupi on „tymczasowo na swoje imię dobra fabryczne Lipę, Maleniec, Miedzierzę i Rudę, a to za fundusze, które Bank na kupno dostarczyć powinien”. W momencie sprzedaży dobra te obejmowały szereg osad i wsi zorganizowanych w klucze, tj. Klucz Lipski, Klucz Maleniecki, Klucz Miedzierski. Odrębną nieruchomość stanowiła wieś Ruda z pobliskimi osadami. W latach 20-tych XIX wieku jej zabudowania obejmowały 20 chłopskich chałup krytych słomą oraz zespół zabudowań dworskich i gospodarczych obejmujących: drewniany dwór, oficynę, browar, gorzelnię, obórkę, chlewiki, spichlerze, stodoły, stajnię, wozownię, suszarnię słodu nad sadzawką, zabudowania młyńskie przy stawie (dom młynarza, młyn zbożowy), austerię przy gościńcu koneckim, folusz tartak, węgielnie, fryszerkę z dwoma piecami i kuciami oraz czterema kołami wodnymi.
Mapa dóbr Ruda Maleniecka (1798 r.)
Źródło: Hessisches Staatsarchiv Darmstadt, P 1, 186.
W skład każdego z kluczy wschodziły tzw. wsie folwarczne, w których funkcjonowały folwarki oraz tzw. wsie zarobne, których mieszkańcy stanowili siłę roboczą dla pobliskich folwarków. Klucz Lipski obejmował trzy wsie folwarczne (Lipa, Młotkowice, Cieklińsko), pięć wsi zarobnych (Szkucin, Gruszczyn, Hucisko, Cis i Budy. W skład Klucza Malenieckiego wchodziły wsie folwarczne Dęba i Koliszowy oraz wieś zarobna Grębenice, a także osada znana jako Młynek i wieś fabryczna Maleniec. Trzeci z kluczy tzw. Klucz Miedzierski skupiał w sobie wieś folwarczną Miedzierza, wsie zarobne Matyniów, Kawęczyn, Wólkę Smolaną, Poprzeczniaki, Świnków i osadę Niemcy. Całkowita powierzchnia tych dóbr wynosiła ogółem 590 włók nowopolskich (tj. 9 900 ha) i obejmowała kompleksy leśne, pola uprawne i pastwiska oraz tereny zabudowane wraz z urządzeniami i konstrukcjami wykorzystywanymi w działalności wytwórczej i przemysłowej. Infrastruktura ta stanowiła część większych kompleksów gospodarczych rozlokowanych w poszczególnych wsiach i osadach. Składały się one z obiektów funkcjonalnie ze sobą powiązanych, obejmujących domy mieszkalne, budynki o charakterze reprezentacyjnym oraz szereg innych budowli, konstrukcji, urządzeń i układów infrastrukturalnych. W większości były to budowle murowane, kryte gontem, z przeszklonymi oknami i drewnianymi drzwiami na biegunach. W skład zespołów gospodarczych wchodziły chlewnie, obory i stodoły o konstrukcji drewnianej wykonywanej z zrzynów, drzewa łupanego i tarcic. Jeden z większych kompleksów gospodarczych zlokalizowany był w Cieklińsku, Obejmował on: nieukończony budynek dworu, sześć budynków mieszkalno-gospodarczych, trzy chlewy, budynek pralni, stodółkę, kloakę, oborę, okólnik z zrzynów i drzewa łupanego, węgielnię do magazynowania węgla drzewnego, dwie rudarnie do składowania rudy, tłuczkę do jej rozdrabniania oraz wieki piec wybudowany z kamienia łamanego oraz cegieł na zaprawie wapiennej, spiętych żelaznymi ankrami. Murowana konstrukcja pieca posiadała trzykondygnacyjną zabudowę drewnianą z przeszklonymi oknami i klatką schodową prowadząco do gichty, przy której zainstalowano szale z wagą do wciągania rudy i węgla z wykorzystaniem jednego z dwóch kół wodnych, poruszających trzy miechy skrzyniowe. Jak opisywano stan jego zachowania w 1835 roku: „[...] sam piec popękany, z obydwóch stron zawaleniem grozi, który jedynie cztery wielkie ankry w ogóle szesnaście cetnarów wagi ciężkiej ważyć mające utrzymują. Gichta także pochyła, blisko upadku. Piec ten do topienia z rudy surowca służący, składający się z dwóch kół miechowego i gichtowego oraz z trzech miechów cylindrowych, czyli raczej skrzyniowych, frontem na wschód wybudowanych, [...]”. Drugi z zespołów wielkopiecowych w dobrach Ruda Maleniecka funkcjonował w Kawęczynie. Również i jego stan techniczny nie pozwalał na jego wykorzystanie do wytopu żelaza. Część jego murowanej konstrukcji rozebrano lub pozostawiono w stanie trwałej ruiny. Zniszczeniu uległy również poszczególne elementy układu hydroenergetycznego. Wymagały one remontu i przebudowy. W równie złym stanie znajdowała się, położona w pobliżu Kawęczyna, fabryka kos w Świnkowie. Jak opisywano jej wygląd: „Z drzewa ciosanego z zrzynów w węgły i słupy frontem na wschód wybudowana, gontami pobita. Nad dach pięć kominów murowanych wywiedzionych mająca. Składająca się z pięciu kół wodnych, czterech ognisk, pięciu bram, do której to fabryki trzy wchody z frontu, czwarty uboczny do kół, a piąty na północ [...], budowla ta stara. Ściany w niej zgniłe, dach na niej zdezelowany i oberwany. Koła wodne wszystkie popsute i pogrodki zgniłłe i zrujnowane. Zgoła słowem mówiąc, że jeżeli fabryka ta chce być czynną, wymaga w całości wybudownia pogrodków i kół z wałami nowymi, stawu wyszlamowania, grobli wysypania i upustu wystawienia nowego”. Podobnie przedstawiał się stan urządzeń i konstrukcji zainstalowanych wewnątrz fabryki. Jej wyposażenie obejmowało m.in.: zestaw miechów skórzanych (6 szt.) z wałami i obręczami żelaznymi, formy miedziane, a także brus i okute skrzynie do ostrzenia i hartowania kos, kowadła, młoty oraz szereg innych narzędzi i przyrządów kowalskich i hutniczych.
Pozostałości zespołu wielkopiecowego w Kawęczynie (2018 r.)
Źródło: Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu
Jednak największy kompleks przemysłowy zlokalizowany był przy stawie wodnym w Maleńcu. Zbiornik ten zasilany w wodę kanałem dopływowym od strony wschodniej posiadał kilka upustów pozwalających na regulację poziomu wody. Nad jednym z nich wybudowano most, przy którym wzniesiono długi budynek na planie prostokąta, pokryty gontowym dachem. W murowanych i zabudowanych drewnem ścianach zamontowano kilkadziesiąt okien z kratami z kutego żelaza oraz kilkanaście drewnianych drzwi i wrót na biegunach, pozwalających na dostęp do budynku. W jego wnętrzu wydzielono osiem odrębnych stanowisk do robót metalurgicznych, tj. sześć fryszerek, topornię i blachownię. W przeszłości przy fabryce funkcjonowała również drutarnia, która w 1835 roku była już wyłączona z użytkowania. Do tego czasu w malenieckiej fabryce żelaza pracowało łącznie osiemnaście kół wodnych, zapewaniających napęd dla zainstalowanych w niej urządzeń i konstrukcji wykorzystywanych do obróbki surowca żelaznego. Były wśród nich m.in.: osiem par tzw. miechów polskich oraz sześć młotów fryszerskich wraz z paleniskami. Wyposażenie warsztatu fryszerskiego w malenieckiej fabryce żelaza (1835 rok) obejmowało m.in.: zestaw miechów z kuciem (2 szt.), w tym wał miechowy z obręczami (6 szt.), nogi strychowane (4 szt.), blachy na strychach (2 szt.), klamry na kole (8 szt.), czopy (2 szt.), wolnicę surowcową; zestaw młota fryszerskiego, w tym wał młotowy z obręczami (10 szt.), śruby w kole (4 szt.), klamry na kole (8 szt.), krąg, ramiona kute (6 szt.), czopy (2 szt.), wolnice lane (2 szt.), refel, ryfkę, elzę, buksy (2 szt.), młot kuty, ryfki na toporzysku małym (3 szt.), sworzeń przy młocie, podrazę, kowadło lane, skrzynię kowadłową, krąg na pniu, formę miedzianą, spodki w piecu (2 szt.), łapy w piecu (4 szt.), belkę z prętem do wagi z szalkami, kowadło do cechowania i prostowania żelaza, kozub, lachor, drągi fryszowe w różnych rozmiarach (3 szt.), kleszcze szerblowe (2 szt.), kleszcze małem kleszcze cyngowe (2 szt.), kleszcze grzane, drążki olawne (2 szt.), szporynek, łopaty (2 szt.), hak do dulu, a także młotek, cechę, kijan oraz blachę pod gęś żelazną.
Staw przyfabryczny przy zakładzie w Maleńcu (1955 r.)
Źródło: Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu
Niezbędny do obsługi palenisk fryszerskich węgiel drzewny składowano w pobliskim budynku węgielni, który wzniesiono z drewnianych bali i przykryto gontowym dachem. Był on również wykorzystywany w procesie tzw. cementacji żelaza, w trakcie którego otrzymywano stal. Służył do tego piec cymentowy, który wymurowano z cegieł w jednym z drewnianych budynków położonych w pobliżu malenieckiej fabryki żelaza. Częścią tego kompleksu metalurgicznego były również: miejscowy browar, drewniany dwór i dworek, w których wydzielono pomieszczenia dla administratorów fabryki, karczma murowana z kamienia „z wystawą na dwunastu słupach drewnianych wspierająca się”, obory oraz magazyny, w których składowano surowce i gotowe produkty oraz narzędzia wykorzystywane w robotach metalurgicznych. Przy kompleksie funkcjonowało osiedle robotnicze składające się z budynków mieszkalnych, w tym czworaków pobudowanych z zrzynów dębowych, przykrytych gontowymi dachami. W 1835 roku Bocheński został jedynym właścicielem wyżej wymienionych dóbr, zaspokajając roszczenia poszczególnych wierzycieli i dzierżawców miejscowych fabryk i warsztatów metalurgicznych. Było to możliwe dzięki poparciu ze strony prezesa Banku Polskiego Józefa Lubowidzkiego, którego córka Marianna Katarzyna w 1817 roku poślubiła Bocheńskiego. Rok po jej śmierci w 1840 roku Tadeusz ożenił się z Eleonorą Karoliną Lubowidzką wdową po Franciszku Lubowidzkim-synu Józefa. Z pierwszego małżeństwa z Marianną Katarzyną urodził Izydor Franciszek oraz Józef, Flora i Tekla zaś małżeństwa z Eleonorą Karoliną synowie Tadeusz, Roman, Feliks i córka Magdalena.
Według nieprzychylnych Bocheńskiemu obserwatorów ówczesnej rzeczywistości gospodarczej, wsparcie udzielone mu przez Józefa Lubowidzkiego było tym czynnikiem, które zadecydowało o sukcesie jego przedsięwzięcia. Jak argumentowano: „P[an] Bocheński z niczego wyrósł-a nie jest skąpcem. Jest obywatelem, jakiego żądać. Był on w wojsku polskim za Księstwa Warszawskiego żołnierzem podobno. Ożenił się potem z jakąś kuzynką p. Lubowidzkiego, w niedawnych czasach prezesa Banku. Po śmierci jednej, wziął drugą Lubowidzką, z którą dziś żyje. Tu cała tajemnica jego potęgi. Przed rewolucją jeszcze pamiętają go, że był niskim urzędnikiem, sekretarzem obwodu. Teraz to magnat, jeden z pierwszych magnatów kraju. Niejedna z banku za p. Lubowidzkiego skradziona fortuna miała się u niego zawieruszyć. [...]. Z tego źródła popłynęła i potęga p. Bocheńskiego”-tak mówią złe języki-może w tym nie cała prawda, ale zawsze wielka część prawdy. Taki wyskoczek z tłumu, jak p. Bocheński, nie ma jednak wad dorobkiewiczów. Widzieliśmy go zawsze i wszędzie prawdziwym obywatelem kraju. Nie ma on dumy dla drugich, ma tylko dumę dla swoich oficjalistów. Najmniejsza rzecz, uchybienie w służbie, w porządku, zaraz dymisja bez apelacji. Nieraz postąpi porywczo, zapomni się, postanowi. A potem, przekona się inaczej, łagodzi wyrok, ale go nie cofnie, nie zniszczy”. Dzięki niezwykłej zaradności i aktywności Bocheński w ciągu niespełna piętnastu lat wyremontował zniszczone budowle i konstrukcje, znacznie je rozbudowując i modernizując. Należące do niego fabryki żelaza, do końca lat 40-tych XIX wieku były najnowocześniejszymi zakładami górniczo-hutniczymi w Królestwie Polskim. Zorganizowany przez Bocheńskiego kompleks metalurgiczny w 1849 roku obejmował: zespół wielkopiecowy w Ciekliński (wielki piec, piece do suszenia rudy, miechownię, tłuczkę); zespół wielkopiecowy w Kawęczynie (wielki piec, miechownię, machinę parową, tokarnię małą, tokarnię dużą, sznajd maszynę do rżnięcia trybów); pudlingarnię w Rudzie (piec pudlarski, kucie młotowe, wagę, kafar, dwie suszarnię-2 szt., walcownię szynową, tłuczki, topornię, kucie fryzowe, kucie ręczne); oraz fabryki malenieckie w których zlikwidowano większość przestarzałych urządzeń i konstrukcji, pozostawiając w użytkowaniu dwa piece, dwie fryszerki i dwa kucia fryszerskie. Za sprawą Bocheńskiego wyremontowano i zmodernizowano układy hydroenergetyczne i napędowe poszczególnych fabryk i warsztatów. Jak zauważył jeden z obserwatorów ówczesnej rzeczywistości: „P. Bocheński w swoich dobrach pozakładał ogromne fabryki żelazne. Utrzymuje więc on tysiące rąk, żywi kilkadziesiąt rodzin swoich oficjalistów. Wiele łoży na upiększenie okolicy, na ulepszenie gospodarstwa. Teraz stoi na czele komitetu obywateli do zbudowania szosy od strony Piotrkowa przez Żarnów i jego Rudę do Kielc. [...]. Stolica p. Bocheńskiego w Rudzie, gdzie największe ma fabryki. Wody dookoła, młyny, domki schludne, murowane, nadają tej wiosce postać malutkiego, ale porządnego miasteczka. Teraz wznosi o tam piękną murowaną kaplicę, która będzie ozdobą miejsca”.
Prace przy przekładni zębatej w zakładzie w Maleńcu-rekonstrukcja (2015 r.)
Źródło: Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu
Inwestycje te były finansowane z dochodów, jakie Bocheński osiągał z produkcji i sprzedaży surowca żelaznego. W 1849 roku należący do niego majątek wyceniano na 334 tysiące rubli, co czyniło z niego jednego z najbogatszych mieszkańców guberni radomskiej. Dwór w Rudzie Malenieckiej stanowił jeden z widocznych symboli fortuny Bocheńskich. Na jego wyposażeniu znajdowały się dobra niedostępne dla większości mieszkańców okolicznych miasteczek i wsi. Były wśród nich: komplety luksusowych mebli mahoniowych i hebanowych, wielkie lustra, zegary, pozłacane żyrandole oraz fortepian mahoniowy z mechaniką wiedeńską wyprodukowany przez słynną wytwórnię fortepianów z Krakowa Augusta Paepke. Wyposażenie jadalni stanowiły serwisy fajansowe i porcelanowe oraz srebrna zastawa stołowa z warszawskiej Fabryki Nowakowskiego o wartości 409 rubli. W jednym z pomieszczeń właściciele dóbr zgromadzili bogaty księgozbiór ksiąg i poradników gospodarczych, z których korzystali zarządzając miejscowymi hutami i folwarkami. W dworskiej piwnicy zmagazynowano pokaźne zapasy wina węgierskiego, szampanów, miodów pitnych, a także serów i kiełbas. Do swojej dyspozycji właściciele dóbr mieli kilkanaście pojazdów konnych, w tym luksusową czarną karetę obitą szafirowym suknem o wartości 450 rubli, a także bryczki nejtyczanki, furgony obite skórą i kute żelazne sanie. Po śmierci Tadeusza Bocheńskiego należący do niego majątek zinwentaryzowano i podzielono między spadkobierców. Zarząd nad dobrami i miejscowymi fabrykami żelaza objęli najstarsi synowie zmarłego, tj. Izydor Franciszek oraz Józef. Ten ostatni w 1840 roku ukończył studia inżynieryjne w Akademii Górniczej we Freibergu w Saksonii, dając się poznać jako znakomity w Królestwie Polskim specjalista od hydrauliki i hydroenergetyki. Podczas studiów poznał Feliksa Wielogłowskiego-przyszłego męża Tekli Bocheńskiej siostry Józefa. W pierwszej połowie lat 50-tych XIX wieku bracia uruchomili w Maleńcu produkcję blachy i gwoździ, instalując mechaniczne gwoździarki, prasy oraz nowy układ napędowy zasilany przez koła wodne. Obok działalności modernizacyjnej i gospodarczej Bocheńscy angażowali się w sprawy społeczne i narodowe. Znaleźli się w gronie założycieli Towarzystwa Rolniczego zaś w okresie powstania styczniowego wśród jego przywódców i organizatorów. Franciszek pełnił obowiązki naczelnika powiatu opoczyńskiego, pomagając wraz z Józefem w aprowizacji walczących oddziałów partyzanckich. W oparciu o istniejącą infrastrukturę przemysłową w dobrach Ruda Maleniecka zorganizowano warsztaty naprawy i produkcji broni siecznej, przygotowując dla kosynierów 1500 kos bojowych.
Image
Kucie kos bojowych z okresu powstania styczniowego-rekonstrukcja (2020 r.)
Źródło: Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu
Za sprawą Franciszka wystawiono również konny 30-osobowy oddział powstańczy uzbrojony w pałasze i rewolwery oraz w pełni umundurowany-czapki okrągłe z daszkiem i kitką, mundury granatowe z pąsowymi wypustkami. Za wspieranie powstania bracia zostali aresztowani i skierowani do więzienia w Radomiu, skąd zostali zwolnieni, po złożeniu przez nich poręczenia w wysokości kilkuset rubli. Sprawa sądowa przeciwko nim nie została jednak anulowana. Wyrokiem sądu obydwaj bracia za wspieranie powstania zostali zesłani na 4 lata do Kiereńska, skąd powrócili po odbyciu kary. W walkach wziął młodszy brat Franciszka i Józefa Roman Bocheński, którego powstańcze losy posłużyły Stefanowi Żeromskiego do nakreślenia sylwetki Józefa Odrowąża, głównego bohatera „Wiernej Rzeki”. Jak wspominał po latach swoje powstańcze losy najmłodszy z braci: „Dnia 4 lipca 1863 r. napadliśmy pod Kaszewem na sotnię kozaków, rozbiliśmy cały oddział moskiewski, i tam mi konia zabili Kozacy. Po utarczce wróciliśmy do Chorzenic koło Radomska. Dnia 5 lipca do dnia napadły na nasz oddział dwie sotnie Kozaków. Ja jako rotmistrz nawołując swoich ułanów do wsiadania na koń, zostałem otoczony przez Kozaków. Porąbano mnie szaszkami, pokłuto pikami, zadano mi 18 ran. Myśląc, że jestem zabity, zostawili mnie na placu bitwy. Dopiero w kilka godzin fura pani Pstrokońskiej, właścicieli Chorzenic, przywiozła mnie do dworu, gdzie trzy miesiące byłem w kuracji. Po wyleczeniu się wyjechałem za granicę, otrzymawszy od Rządu Narodowego nominację na majora wojsk polskich”. Po powrocie z zesłania Franciszek Bocheński w 1868 roku ożenił się z Antoniną Jełowiecką, zamieniając z Feliksem Wielogłowskim swój udział w dobrach Ruda Maleniecka na Czuszów i Nadzów koło Proszowic. W ten sposób Feliks wraz z Józefem objęli wspólny zarząd nad miejscowymi zakładami hutniczo-górniczymi, przeprowadzając kolejny proces ich modernizacji oraz rozwijając m.in. produkcję maszyn i urządzeń wykorzystywanych w rolnictwie i przemyśle rolno-spożywczym. W 1879 roku córka Feliksa i Tekli Maria Wielogłowska poślubiła Seweryna hrabiego Jezierskiego. Nowy właściciel, próbując zdobyć niezbędny kapitał na rozwój i modernizację zakładów, przyczynił się do powołania Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Górniczych „Ruda Maleniecka”, którego statut zatwierdzono 22 lipca 1898 roku. Jego założycielami byli: książę Włodzimierz Czetwertyński, Ludwik hrabia Broel-Plater oraz kupiec warszawski Konstanty Komierowski. Już w pierwszych latach działalności Towarzystwo napotkało na szereg trudności, ponosząc poważne straty finansowe. W 1900 roku za sumę prawie 2 mln rubli hrabia Jezierski sprzedał dobra Ruda Maleniecka Felicjanowi Jankowskiemu znanemu przedsiębiorcy, właścicielowi destylarni wódek i sieci sklepów. Z małżeństwa z Karoliną Jolly de Fleury posiadał on czworo dzieci, tj. córkę Helenę oraz synów Edwarda, Władysława i Alfreda, którzy weszli w skład zarządu Towarzystwa Akcyjnego Zakładów Górniczych „Ruda Maleniecka”. Próby ożywienia jego działalności zakończyły się jednak niepowodzeniem. W tym czasie za sprawą Felicjana Jankowskiego w Rudzie Malenieckiej rozpoczęła działalność pierwsza w Królestwie Polskim Stacja Doświadczalna Rybacka, której pracami kierował Franciszek Staff-brat znanego poety Leopolda.
Hala gwoździarni w zakładzie w Maleńcu (2015 r.)
Źródło: Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu (fot. Katarzyna Gritzmann)
Po śmierci Felicjana Jankowskiego w 1916 roku majątkiem zarządzali jego spadkobiercy, którzy w 1925 roku zadecydowali o jego podziale. Dobra ziemskie w Miedzierzy oraz kopalnie glinki ogniotrwałej w Grębenicach objęli w posiadanie bracia Heleny, która otrzymała Rudę Maleniecką, Lipę oraz Maleniec. W następnych latach postępował dalszy podział dóbr Ruda Maleniecka. Z małżeństwa Heleny i Władysława Froelicha urodzili się: Stanisław i Andrzej. Pierwszy z nich otrzymał Rudę Maleniecką drugi zaś Lipę. Gdy w 1932 roku Stanisław Froelich poślubił Marię Annę Lisicką dawne dobra Felicjana Jankowskiego stanowiły już kilkanaście samodzielnych jednostek gospodarczych. Nadal jednak poważne dochody właścicielom dóbr zapewniała maleniecka fabryka żelaza. W okresie międzywojennym została ona wydzierżawiona żydowskiemu przedsiębiorcy nazwiskiem Kozłowski. Podczas II wojny światowej zakłady te zostały włączone w system gospodarczy III Rzeszy, zaopatrując w łopaty i szpady niemiecki jednostki frontowe i brygady budowlane. Po II wojnie światowej dobra Ruda Maleniecka w ramach reformy rolnej zostały odebrane dotychczasowym właścicielom i rozparcelowane. Na podstawie dekretu PKWN z 12 grudnia 1944 roku upaństwowiono miejscowe lasy, które znalazły się pod zarządem Nadleśnictwa Ruda Maleniecka. Pod nadzór administracji państwowej poddano również maleniecką fabrykę żelaza, która już w maju 1945 roku pod kierunkiem inżyniera Ciopika z Nieborowa wznowiła produkcję, wytwarzając niezbędne do odbudowy kraju gwoździe i łopaty. W początkach lat 50-tych XX wieku na terenie całego kraju komunistyczne władze rozpoczęły proces łączenia niewielkich zakładów produkcyjnych w większe centra wytwórcze. Tym sposobem w 1951 roku maleniecka fabryka żelaza stała się częścią tzw. Opoczyńskich Zakładów Przemysłu Terenowego z siedzibą w Maleńcu. Zjednoczenie to obejmowało następujące jednostki: Fabryka Łopat „Stalma” w Maleńcu, Zakład Narzędzi Szewskich „Mijas” w Maleńcu, Odlewnia Żeliwa „Roman Stelmach” w Opocznie oraz Zakład Graficzny „Ignacy Figur” w Opocznie. Dodatkowo przy zakładach tych zorganizowano trzy specjalne punkty obsługi miejscowej ludności, świadczące kowalsko-blacharskie, wulkanizacyjne, szewskie oraz introligatorskie. W dniu 1 kwietnia 1952 roku Opoczyńskie Zakłady Przemysłu Terenowego zostały podporządkowane Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Opocznie. Głównym zakładem zjednoczenia pozostawała Fabryka Łopat „Stalma” w Maleńcu, która w tym okresie wypracowywała ponad 80% jego dochodów. W 1957 roku maleniecka fabryka żelaza stała się częścią Koneckich Zakładów Narzędzi Gospodarczych, jednego z największych w regionie producentów narzędzi rolniczych. Zły stan fabrycznych zabudowań przyśpieszył decyzję o budowie nowych hal produkcyjnych, które wzniesiono w odległości około 200 m na północny zachód od starej fabryki żelaza, którą ostatecznie wyłączono z dalszego użytkowania na cele produkcyjne. Na podstawie decyzji administracyjnych z 1957 i 1967 roku dawny zakład przemysłowy w Maleńcu objęty został ochroną prawną, jako zabytek nieruchomy stanowiący ważny element kulturowego krajobrazu regionu świętokrzyskiego. W ten sposób jeden z najdłużej działających na terenie Doliny Czarnej staropolskich ośrodków metalurgicznych zakończył swoją przemysłową działalność. Jako unikalny zabytek techniki dawna fabryka żelaza w Maleńcu jest dziś symbolem technologicznych i modernizacyjnych tradycji Zagłębia Staropolskiego.